Grzegorz Sobiecki

Od kilku lat mam przyjemność wspierać jako promotor pomocniczy Marlenę Rycombel z Uniwersytetu Warszawskiego w jej dysertacji doktorskiej, pisanej w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Współpraca jest o tyle ciekawa, że ja jestem ekonomistą, a Marlena – kulturoznawczynią. Ekonomia to w uproszczeniu nauka społeczna, stosująca „ścisłe” metody naukowe. Kulturoznawstwo – nauka humanistyczna. Marlena pisze doktorat o wdzięcznym tytule „Między nostalgią, utopią a końcem świata: wizje przyszłości wśród działaczy na rzecz walut lokalnych”. Dotyczy zatem tematu niezwiązanego ściśle z blockchainem, ale to pozory, dlatego że liderzy walut lokalnych wdrażają czasem w tych systemach technologię blockchain.

Sam się zajmowałem tematyką walut lokalnych mniej więcej w latach 2012-2019. Wynikało to z faktu, iż w 2010, kiedy zaczynałem interesować się Bitcoinem ( * ), nie miałem za bardzo partnerów do dyskusji w środowisku ekonomicznym, nie było też takich problemów jak dziś do badania. Dlatego zainteresowanie skierowałem nieco w bok, w stronę szerszego problemu – alternatywnych środków wymiany, a wśród nich tzw. walut lokalnych. Badałem kilka polskich systemów pod kątem ich mechanizmów ekonomicznych i tego co sprawia, że (wciąż) istnieją, funkcjonują. Tekst opublikowany przy tej okazji w 2018 r. można znaleźć tutaj: „Sustainability of local complementary currencies: conclusions from an empirical study in Poland” (link).

Wracając do głównego tematu – obserwując metodologię przygotowania doktoratu Marleny doszedłem do wniosku, że różne gałęzie nauki różnią się nie tylko stosowaną metodą poznawczą, ale wręcz paradygmatem poznawczym. Mam na myśli konkretne dwa podejścia.
W naukach ścisłych, dominującym założeniem jest istnienie jakiejś prawdy ogólnej, uniwersalnej, obiektywnej o świecie, zjawiskach i trzeba wybrać metodę badania, która umożliwi dojście albo zbliżenie się do tej ogólnej prawdy. Dominuje tu podejście popperowskie: naukowa jest teza, którą falsyfikować (podważać – szukać kontrprzykładu). To umożliwiają metody matematyczne, statystyczne; ścisła matematyka daje możliwość dowodzenia wręcz pewnego o faktach ogólnych, opierając się o dowód formalny. W naukach empirycznych (od fizyki, chemii, przez ekonomię, socjologię) – stosowane metody mogą pomóc poznać ogólne fakty o zbiorach badanych podmiotów (przez zbadanie wszystkich podmiotów) lub dzięki metodom statystycznym zbliżyć się do nich poprzez uogólnianie na bazie próby. W przypadku badania zjawisk – fundamentalną metodą jest modelowanie zjawisk – prezentowanie ich w uproszczonej formie, żeby wyłuskać najważniejsze ich cechy i umożliwić głębsze poznanie relacji między nimi, żeby następnie móc je odtworzyć i symulować, prognozować. Badacz musi przy tym znać wcześniejsze badania, powiększające wiedzę w danym obszarze, żeby móc dobudowywać do niej kolejne cegiełki gmachu wiedzy, czasem weryfikując (falsyfikując) wcześniejsze badania.

W naukach antropologicznych – gdzie dominuje postmodernizm, nie ma tego założenia o istnieniu prawdy ogólnej, obiektywnej, ale zakłada się istnienie prawd lokalnych, subiektywnych – tych, które wynikają bezpośrednio z doświadczeń badacza i badanych podmiotów. Stąd też zupełnie inne podejście do metody badań – metoda jest bardziej bezpośrednia, pozwalająca na poznawanie pewnych faktów w wielowymiarowej rzeczywistości międzyludzkiej – subiektywnych i potwierdzanych w czasie badania, przetwarzanych holistycznie przez badacza i jego aparat poznawczy. Badacz nie musi falsyfikować badań innych badaczy, bo one są prawdziwe w ramach danego opisu etnograficznego i perspektywy, o ile tylko badacz wykazał właściwe nastawienie i jest świadom własnej pozycji badawczej” i swoich ograniczeń. Nie można ich falsyfikować (w sensie popperowskim), ale można próbować co najwyżej podważać jako bazujące na nieuznawanej metodzie lub opartej o niedozwolone działania. Bazuje na innych badaniach, żeby rozwinąć swój aparat poznawczy i nadać swojemu poznaniu szerszy kontekst, ale co ciekawe, wydaje mi się, że dochodzenie do tych lokalnych” prawd nie musi oznaczać braku kształtowania prawdy ogólniejszej w trakcie badań antropologicznych. Przyszła mi do głowy bowiem analogia metaforyczna… z DLT 🙂
Sam wniosek o różnych paradygmatach w podejściu do poszukiwania prawdy w nauce nie koniecznie jest super odkrywczy. Marlena wspomniała wręcz od razu o książce „Kulturowy wymiar modelowania ekonomicznego. Perspektywa humanistyczna” zespołu ekonomistów (Łukasz Hardt i Robert Mróz) i filozofów (Jarosław Boruszewski i Krzysztof Nowak-Posadzy), która odsłania kwestię społecznych i filozoficznych założeń modeli ekonomicznych, czy obrazuje funkcję perswazyjną niektórych z nich, a nie informacyjną. To co mi przyszło do głowy to zestawienie tej różnicy między tymi paradygmatami i różnicy między blockchainem oraz sieciami DLT opartymi na skierowanych grafach acyklicznych (DAG).

Nie chcę tu robić wykładu ani o blockchainie ani o DAG (zapraszam w tym celu na SGH na moje przedmioty lub na studia podyplomowe), wspomnę tylko o ich cechach specyficznych.
Blockchain jest rozwiązaniem, które z założenia dąży do utrzymania jednego wspólnego stanu wiedzy o zapisanych danych (transakcjach). Aby osiągnąć ten jeden wspólny stan wiedzy, stosowane są różne metody osiągania konsensusu (=> metody badawcze, metody dochodzenia do prawdy). Jedne dają pewność co do tego stanu wiedzy (dane, ustalone jako potwierdzone do zapisania są pewne i niezmienne) [formalne metody w matematyce], a inne uprawdopodobniają dany stan (konsensus probabilistyczny – tym trwalszy, im większy jest koszt zmiany historycznie zapisanych danych) [metody statystyczne]. Łatwo można podważać, czy nowa wiedza, którą ktoś chce dołączyć do kanonicznego łańcucha [gmachu wiedzy] jest otrzymana właściwymi metodami i pasuje do zasad tego łańcucha bloków [czy jest osiągnięta metodami naukowymi i czy jest prawdziwa – możliwość falsyfikowalności]. Wyjątkowo zdarzają się sytuacje podważenia obowiązującego stanu wiedzy i zmiany paradygmatu, w ramach obowiązujących ścisłych zasad i zmiana tego stanu wiedzy w pewnych obszarach – powstają forki [nowe paradygmaty wiedzy, gdzie przez operowanie na modelach nie zawsze mamy pełną pewność i jednoznaczność]. Wiedzę tę przechowują i zatwierdzają wyspecjalizowane jednostki (maszyny) [badacze], które wiedzą jak stosować zasady zatwierdzania danych [kwalifikacje metodyczne].

Z drugiej strony – mamy rozwiązania, takie jak skierowane grafy acykliczne (DAG), w przypadku których to rozwiązań każdy uczestnik staje się jednostką, która może potwierdzać fakty [humanistyczny badacz], choć musi również postępować wg pewnych zasad [metod]. Nie ma tu dążenia do jednego ogólnego konsensusu – jednego stanu wiedzy o zapisanych danych, ale system jest złożony z wielu rozproszonych lokalnych prawd o zapisanych danych [subiektywne prawdy]. Dane są potwierdzane bardziej atomowo przez mikro-węzły – użytkowników, na bazie posiadanej przez nich wiedzy, czasem reputacji. Użytkownik konstruując i rozpowszechniając w systemie nowe dane do zatwierdzenia [nową wiedzę, zdobytą z wykorzystaniem własnego aparatu poznawczego], potwierdza wcześniej dane zgłoszone przez innych do zatwierdzenia [bazuje na wcześniejszych badaniach w innych subiektywnych perspektywach]. Dane potwierdzone przez kolejnych kilku użytkowników są uznawane za zatwierdzone [potwierdzenie prawdziwości danego faktu przez kilku badaczy w ich subiektywnych perspektywach i na bazie ich wiedzy może stać się wiedzą utrwaloną]. Ogólna prawda o tym systemie także tu istnieje, ale jest rozproszona pomiędzy użytkowników [prawda ogólna jest rozproszona niejako pomiędzy grupami badaczy potwierdzającymi podobne fakty].

(*) Na dowód 😊 – prawdopodobnie pierwszy tekst analityczny w Polsce o Bitcoinie opublikowany 1.09.2011 na blogu Katedry Zarządzania Wartością SGH – pod adresem https://web.archive.org/web/20120302165641/valuecomesfirst.pl/bitcoiny/
albo drugi tekst: „Bitcoin: globalna alternatywna waluta” – maj 2012; https://www.researchgate.net/publication/271474055_Bitcoin_globalna_alternatywna_waluta

08.12.2025

Udostępnij w social mediach

Może zainteresuje Cię także: